Niedziela w Nowym Jorku przyniesie finał, jakiego mundial jeszcze nie widział: Hiszpania kontra Argentyna — po raz pierwszy w historii turnieju. Najbardziej kompletna drużyna ostatniego miesiąca przeciwko mistrzom, którzy nie zamierzają oddać korony.
Argumenty Hiszpanii są proste: od bezbramkowego otwarcia z Republiką Zielonego Przylądka wygrała sześć meczów z rzędu, a najlepszy zostawiła na półfinał — rozbicie Francji 2:0, przez wielu uznane za występ turnieju. Do pierwszego tytułu od 2010 roku brakuje jednego zwycięstwa. Odpowiedź Argentyny: charakter. Dwa razy w fazie pucharowej uderzała w samej końcówce, a niedzielne zwycięstwo uczyniłoby z niej pierwszą reprezentację od Brazylii z lat 1958 i 1962, która obroniła mistrzostwo świata.
Pojedynek indywidualny pisze się sam: Lamine Yamal kontra Lionel Messi — pierwsze spotkanie tej dwójki na arenie międzynarodowej. Messi już tego lata przepisał historię: wyprzedził Miroslava Klose jako najlepszy strzelec mundiali wszech czasów (ma już 21 goli), a w wyścigu o Złotego Buta tego turnieju ma 8 trafień — tyle samo co Kylian Mbappé. Rozstrzygnięcie może przyjść na największej scenie ze wszystkich.
Początek: niedziela 19 lipca, stadion New York New Jersey, 21:00 czasu polskiego.